Czajnik ze stali nierdzewne i wypadek w ogrodzie

Czajnik ze stali nierdzewne i wypadek w ogrodzie

W niektóre dni to lepiej nie wychodzić z domu, bo tylko czekają na nas same nieprzyjemności. Czegokolwiek byśmy się nie dotknęli to zaraz się zepsuje, a my możemy nabawić się co najwyżej siniaków.

Czajnik ze stali nierdzewnej był pechowy

czajnik ze stali nierdzewnejKiedy mamy jeden z takich dni to lepiej znaleźć sobie takie zajęcie, które możemy wykonywać w domu i jest bezpieczne, na przykład takie czytanie książki, czy oglądanie telewizji. Ja nie pomyślałam o tym, żeby zająć się czymś takim i teraz mam skręconą kostkę i mnóstwo siniaków. A wszystko przez rusztowania aluminiowe pozostawione z naszym ogrodzie przez ekipę remontową. W zasadzie nie całe rusztowania, bo takie bym zobaczyła, ale jedna drobna część w kolorze kostki brukowej, której nie zauważyłam. A wszystko zaczęło się od prania. Była na zewnątrz bardzo ładna pogoda więc postanowiłam, ze najwyższa pora wystawić suszarki do bielizny na podwórko, żeby ubrania szybciej wyschły i ładniej pachniały świeżością. Rozwieszałam właśnie bluzki, kiedy usłyszałam, ze czajnik ze stali nierdzewnej daje mi znać, że woda się zagotowała. Jak wiadomo taki czajnik sam się nie wyłączy, więc musiałam zrobić to sama. Chciałam podbiec do kuchni i wrócić do prania. Niestety, zagapiłam się na drabiny aluminiowe, które używał mój mąż i się potknęłam o wspomniane rusztowania aluminiowe. Nie tylko nie dobiegłam do czajnika, ale jeszcze skręciłam sobie kostkę i nabiłam kilku siniaków i zadrapań.

Mąż musiał mnie zbierać z ziemi, bo sama nie mogłam się podnieść. Wyłączył czajnik, żeby nas nie denerwował i zawiózł mnie na pogotowie, żeby zobaczyli moją nogę. Dobrze przynajmniej, że to nie było złamanie.