Kolczyki na rocznicę ślubu

Zawsze mam problem z wyborem prezentów i często staram się wypytać wcześniej, co mogłoby się spodobać osobie, której coś kupuję, ale nie zawsze tak się da. Na przykład kiedy obchodzi się piątą rocznicę ślubu i wypadałoby pomyśleć nad czymś lepszym niż bukiet kwiatów i wielkie pudło czekoladek.

Kupno kolczyków ze złota

kolczyki ze złotaWiedziałem, że żona już coś dla mnie ma – od tygodnia wygląda na wyjątkowo z siebie zadowoloną i uśmiecha się chytrze, kiedy dyskretnie wspominam o rocznicy i prezentach. Na dwa dni przed terminem, kiedy bezradnie rozglądałem się po sypialni, wpadła mi w oko szkatułka z biżuterią szacownej małżonki. Zajrzałem do środka – złote kolczyki, wisiorki, bransoleta z bursztynu, którą kupiłem jej niedługo po zaręczynach, jakaś brosza… Tknęło mnie jakieś przeczucie, porobiłem zdjęcia biżuterii, którą chyba nosi najczęściej i poszedłem do jubilera. Trafiłem na dobrą sprzedawczynię, która z pokerową twarzą słuchała moich wywodów, obejrzała zdjęcia i dopytywała, jak często żona nosi kolczyki czy łańcuszki. Doradziła mi, żebym kupił jej kolczyki ze złota, najlepiej z bursztynami, do kompletu z bransoletą. A za rok mogę przyjść znowu i kupić złoty wisiorek z bursztynem. Na moje szczęście nie było wielkiego wyboru kolczyków, więc biedziłem się nad decyzją tylko przez kwadrans, co uważam za osobisty sukces. Wybrałem proste, eleganckie kolczyki, które miła sprzedawczyni zapakowała w ozdobne pudełeczko, żeby ładnie się prezentowały.

Prezent bardzo się spodobał żonie, która uznała, że takie kolczyki będą dla niej idealne nie tylko na większe wyjścia, ale też na co dzień, do pracy. Wcale nie wyglądała na zaskoczoną, widząc pudełko od jubilera, więc podejrzewam, że specjalnie zostawiła szkatułkę na wierzchu… Ale przynajmniej ona jest zadowolona z kolczyków, a ja z nowej wkrętarki.